Autor: dzikuska

Kiedy jestem w dupie

Mówi się, że wszystko przychodzi w swoim czasie. A ja teraz mam naprawdę bardzo dobry czas. Taki dokładnie pomiędzy młodym a starym.

Nocna Madonna

Nocna Madonna

Dostałam od przyjaciółki wydruki, zdjęcia reprodukcji i skany historycznych ikon. Zainspirowana długo nie czekałam, wzięłam pierwszą deskę, którą miałam i na surowo zabrałam się do kolejnej ikony. Malowałam ją 3 noce, szybko, łapczywie, jak głodny zwierz. Zaczynałam o 22:00 i kończyłam o świcie. Tak nie powstają ikony. Tak powstają obrazy ikon.

Najpierw była zielona ściana w liście, ptaki i kwiaty

11 lat mieszkałam nie u siebie. Wynajmowanie mieszkań, to jak życie w przedpokoju. Wszystko nie tak. Wszystko nie na miejscu. Masz poczucie, że jesteś w jakimś zawieszeniu. Tymczasowo. Jedną nogą w środku. Czekasz. Na swoje miejsce, swój dom, swój czas.  

Słodycz bywa różowa

Jak ja lubię takie tematy. Wystarczy tylko nie popsuć. Cukiernia przy kalwaryjskiej 34 w Krakowie. Elegancki paryski róż, złoto, malachit i ciemna żółć kadmowa. To takie wnętrze, do którego wchodzisz i myślisz – tu nic nie jest przypadkowe, a wszystko jakby samo się stało. Do tego zapach doskonałego biszkoptu, czekolady i sernika.

Za takie projekty jestem wdzięczna. Wdzięczna, że moimi pędzelkami przyczyniam się do udoskonalania takich pięknych rzeczywistości.

Polecam to miejsce, nie tylko ze względu na walory estetyczne, ale też tutaj dostaniesz najpiękniejszy tort jaki tylko możesz sobie wyobrazić. Ja taki dostałam. Czarny, ze złotą ważką. Prawdziwy urodzinowy tort. Był pyszny, i rozpływał się w pysznym towarzystwie.

Namiar: instagram.com/makutra_bakery

Wrota do nieba. Ikona.

Ikona jest zjawiskiem wielowymiarowym. Narzucona z góry forma i proces tworzenia mają określony cel. Ikona jest bardzo niedzisiejsza. Autor jest nieistotny. Unikatowość jest nieistotna. Istotny jest czas i droga. Niczego nie da się przyspieszyć, niczego nie da się pominąć. I nic nie jest przypadkowe. Twórczy szał mija się z ikoną, bo ona zaczyna się tam, gdzie staje czas, a narzędzia z rąk przechodzą do serca.

Wszystko zaczęło się w Szczawnicy. Byłam totalnie zmęczona. Totalnie wkurzona. Totalnie zdezorientowana. Nie wiedziałam, w którą stronę mam teraz się udać. W takich momentach zmieniam otoczenie, wyskoczyłam więc na szybki urlop w Pieniny i wtedy ją zobaczyłam… Willa Dzikuska. Drewniana, podupadła, opuszczona, stara i… piękna. Stała na wzgórzu, z którego rozpościerał się wspaniały widok i powietrze było tak świeże, że rozsadzało moje, przepełnione krakowskim smogiem, płuca. Stałam pod tą willą i nie mogłam się ruszyć. Co to za nazwa w ogóle. DZIKUSKA.

Theme by Anders Norén & content © Dzikuska 2021