Dostałam od przyjaciółki wydruki, zdjęcia reprodukcji i skany historycznych ikon. Zainspirowana długo nie czekałam, wzięłam pierwszą deskę, którą miałam i na surowo zabrałam się do kolejnej ikony. Malowałam ją 3 noce, szybko, łapczywie, jak głodny zwierz. Zaczynałam o 22:00 i kończyłam o świcie. Tak nie powstają ikony. Tak powstają obrazy ikon.